A może ja nie chcę tak żyć?
A może ja tego życia mam dość?
A może po prostu jestem inna od świata?
A może to wszystko moja wina?
A może chcę zmienić świat?
A może jestem niepoprawną marzycielką?
A może chcę być jaka jestem?
Za 643 dni będą te moje długo oczekiwane 18 urodziny.
Część osób w moim wieku ma za sobą już jakieś poważniejsze związki, jakieś pierwsze 'wielkie miłości', posiadają jakieś plany na 'jutro', jakiś tlen którym chcą oddychać i wiedzą do czego dążą.
Ja nie mam za sobą nic wartego uwagi. Moje życie dzieli się na etap kiedy jeszcze myślałam, że moi rodzice są mądrzy i żyją jak każdy oraz na ten drugi gdy cieszę się, że jestem już na tyle inteligentna, że wiem, że te podobno 'ideały' których mnie chcieli nauczyć nic nie znaczą i ich nawet nie jestem w stanie tolerować.
Jeśli spytałby mnie ktoś w tej chwili o najmilsze wspomnienie odpowiedziałabym, że takiego nie posiadam. Nie da się porównać wspomnień, które jest najlepsze, nawet jeśli nie było tych dobrych za wiele.
Teraz wspominam tych kilku ludzi, którzy coś znaczyli. Którzy zostawili tam w sercu swój ślad. Których teraz potrzebuje. Ale ich już nie ma. Odeszli. Odeszli, bo odejść chcieli i potrzebowali.
Wspominam to co warto wspominać. Myślę o tym o czym potrzebuję.
Ciekawe co jest po śmierci? Czy raz jeszcze powracamy na ziemię? Gdybym miała pewność co tam jest już by mnie tu nie było. Już nie mam siły. Już nie mam chęci. Już nie mam żadnego zapędu do życia. Powiecie, że puste, buntownicze stwierdzenie gówniary. Myślę, że trochę tak, ale spójrzmy na samobójcę, wszyscy mówią, że głupi, że idiota, że jak on mógł, a podaje ktoś powód dlaczego ten martwy miałby żyć? Jakiś cel dla którego chciałby tu pozostać?
Za 643 dni pewnie będę o te 2 lata mądrzejsza, ale nadal będę podążała za marzeniami. Nadal będę chciała zmieniać świat. Nadal będę sobą. Zmieni się tylko cyferka w metryczce i dostanę kawałek plastiku, który podobno oznacza dorosłość.Za 95 dni wakacje. Wakacje od szkoły, a nie od życia.
/N.