środa, 29 stycznia 2014

Rodzice .

Dla większości rodzina jest główną podporą, filarem który nas wspiera, w naszych pierwszych latach chroni, opiekuje się. Rodziną nazywamy rodziców, rodzeństwo, dziadków i tak dalej. Rodziny się nie da wybrać, nie da się jej także zmienić, owszem są dzieci które trafiają do domów dziecka bo jego rodzice nie są wystarczająco dojrzali do roli opiekunów.
W okresie nastoletnim młodzież przechodzi swego rodzaju bunt głównie przed rodzicami, ale przecież jeśli rodzice stają się dla dziecka najlepszymi przyjaciółmi i wie ono że może im o wszystkim powiedzieć ten okres wygląda zupełnie inaczej.
Rodzice, prawnie zwani opiekunami to tylko świstek papieru na którym pisze tylko tyle że nosimy ich geny, ale nic ponadto! Nasz charakter może być zupełnie różny, duży wpływ ma na nas otoczenie ale także nasza własna świadomość tego jakie cechy chcemy w sobie ukształtować.


Ja nie ma rodziców. Straciłam ich już kilka lat temu, kiedy zatrzymali się na etapie 'świat jest zły i niedobry; ludzie są zawistni i nie można nikomu ufać'. Teraz posiadam już tylko 'prawnych opiekunów'. Można to uznać za bunt, ale ja już się przekonałam, że to jest po prostu to, że nie pasuje do ich sztucznie szczęśliwego obrazka przykładnej rodziny. Oni chcą żebym była tak jak oni, żebym kształtowała w sobie tak beznadziejne cechy jak aspołeczność, bo skoro dla nich spotkanie ze znajomymi to obowiązek, a nie przyjemność to po chuj utrzymują z kimś kontakt?
Ja jestem inna! Chcę żyć! Ale jak kiedy, każde wyjście wiąże się z pytaniem 'po co' ? I przecież ludzie są źli, więc powinnam zamknąć się w czterech ścianach i z nikim nie odzywać. Ale może ja tak nie umiem i nawet nie chce próbować?!
Moje cztery ściany? Co w nich można znaleźć? Hm.. w tych fizycznych parę mebli, jakąś wieżę, jakieś światełka które wiszą cały rok, masę książek, gitarę, czy aparat, ale po co mi to wszystko? Mogę to oddać w zamian za normalnych rodziców, którym choć odrobinę zależy na mnie i moim szczęściu.
A w moim 'psychicznym pokoju'? Wiele bólu i chęci samobójstwa... Powód jest jeden: moja psychika zaczyna wysiadać. Każdego wieczoru zastanawiam się po co to wszystko, po co udawać, że wszystko jest ok? Dlaczego nie powiem im co czuje? Co mnie boli? Czego potrzebuje? A chwilę później przypominam sobie, że nie posiadam rodziców, że są oni tylko i wyłącznie moimi współlokatorami mówiącymi co mi wolno, a czego nie.
Mam dosyć! Jeśli dożyje dnia kiedy będę miała rodzinę to na pewno w moim 'domu' będzie panował dobry humor, a przede wszystkim przyjaźń domowników przed, którymi nie będzie tematu na który nie da się porozmawiać bo coś jest 'głupie' bo nie dorosliśmy do zmiany otoczenia, rozwoju społeczeństwa i modelu życia nastolatków.
Ja już nie wierzę! http://www.youtube.com/watch?v=4VeIWEN18P0

Odwyk od uczuć dzień: 6


/N.

niedziela, 26 stycznia 2014

Nastawienie do życia .

Czym jest siła? Siła może być określeniem stanu fizycznego, ale także psychicznego.
Psychiczna budowana jest przez długi, najczęściej kilkuletni okres czasu. Jak zbudować taką siłę? Co trzeba trenować? Na to niestety człowiek niema wpływu, psychologowie mogą nam wmawiać, że są wstanie nam pomóc, jednak najsilniejsi są ci, którzy najwięcej przeszli. Niepowodzenia pokazują nam jak bardzo każda sekunda życia jest niepewna. Mimo naszych usilnych starań i tak nigdy nie jesteśmy wystarczająco gotowi na to, co nas czeka.

Każdy przechodzi upadki i wzloty, porażka jest nieodłączną częścią życia, bo wyobraźmy sobie człowieka, przykładowo szczupłą, wysoką blondynkę, której od zawsze wszystko się układa, spełnią swoje marzenia, ma plany i jest pewna, że je zrealizuje, bo przecież nigdy nie poniosła porażki... Brzmi to bardzo nie naturalnie, prawda? A gdy nadejdzie dzień, kiedy coś się nie uda, będzie to dla takiej osoby wielkie zaskoczenie i jak sobie z tym poradzi? Właśnie nie da rady! Patrząc na ten przykład pesymista wcale nie jest ustawiony do życia błędnie, to doświadczenie sprawiło, że nie potrafi znaleźć pozytywnych aspektów codzienności. Jednak najgorszą osoba jest optymista! Bo to właśnie on nie jest przygotowany na zderzenie ze światem. To właśnie on nie buduje w sobie siły na nadchodzące zdarzenia.
Został jeszcze realista. Co można o nim powiedzieć? Że jest najsilniejszy! Bo pomimo iż nie zawsze odpowiednio oceni sytuację to zawsze jest gotowy na to, co przyniesie los... Więc dlaczego najtrudniej jest żyć realistycznie? Ponieważ często nie chcemy odpowiednio ocenić sytuacji, często chcemy myśleć, że będzie inaczej niż życie na to wskazuje.
Do której grupy ludzi ja należę? Wszystko zależy od sytuacji, jednak niestety najczęściej patrzę na świat pesymistycznie, ale jeśli coś się układa staram się to wykorzystywać tak bardzo jak tylko się da.

Za równo 700 dni ukończę 18 lat. Trochę sporo czasu. Wiele osób patrzy na tę liczbę jak na jakieś bóstwo, jak na magiczną liczbę, która wszystko zmienia, dzięki której można wejść do sklepu i kupić wszystkie używki jakie w nim znajdziemy... Inni natomiast uważają, że po tym dniu są jacyś bardziej dorośli niż wcześniej, ale człowiek nie staje się dorosły z dnia na dzień.
Jak ja na to patrzę? Ja czekam na ten dzień, ponieważ mniej więcej pół roku po 18 urodzinach zamierzam się wyprowadzić, nie ważne czy w tym samym mieście czy w innym bym mieszkała, ważne jest to żeby to nie był dom.

Odwyk od uczuć dzień: 3
Nadal umieram.


/N.

czwartek, 23 stycznia 2014

Przyjaciel .

Miliony marzeń, jeszcze więcej pragnień.
A gdy upadasz nikt nie stoi obok z ciepłym słowem, a wszyscy pamiętają twoją porażkę.
A co jeśli upadasz z czyjejś winy i nie masz na to wpływu? To nadal nikomu nie zależy zęby ci pomóc.
Jak odnaleźć dawno zagubiona ścieżkę? Jaka jest szansa, że odnajdziemy na niej tych samych ludzi, za którymi tak cholernie tęsknimy? I jeśli to oni pierwsi odeszli z tej drogi to warto odnaleźć raz jeszcze wspólne wspomnienia?
Co się kryje w jednym człowieku że mimo iż zostawia po sobie oprócz wspomnień, dużą i bolesna ranę to mimo to nadal go potrzebujemy?

Pytań do życia mam wiele, na niekóre znam odpowiedzi, ale wierzę, że nie są prawdziwe. Mogę mocno podziękować tym kilku osoba, które są mimo wszystko, bo to tylko dzięki nim jeszcze się nie poddałam, ale są dni, kiedy i oni zawodzą.
Minęło ponad pół roku a ja nadal otwarcie mogę powiedzieć "tęsknie za tobą".
Według popularnego cytatu przyjaciele są jak anioły, a patrząc na ten wyraz z bardziej przyziemnej strony, co on oznacza? Kim tak naprawdę jest przyjaciel? Każdy musi stworzyć własną definicję tego słowa. U każdego z was na pewno znajdzie się zdanie, że takiej osobie się ufa bezgranicznie, ale czy tak naprawdę wasz ‘przyjaciel’ wie o was wszystko? Czy potraficie mu opowiedzieć nawet sekret głęboko skrywany w zakątkach umysłu?

Moja rana po prawie roku nadal się nie zagoiła, obecnie wątpię czy to w ogóle jest możliwe. To głupie i naiwne, prawda? Ktoś komu bezgranicznie ufasz, kto jest najważniejszy z dnia na dzień postanawia o tobie zapomnieć... Kończy waszą znajomość bez słowa pożegnania. A ja nadal go potrzebuje! Nadal za nim tęsknię! Nadal go kocham! Tak był moim przyjacielem, ale kocham go bardziej niż któregokolwiek byłego chłopaka, a jednak to nadal nie jest ta miłość prowadząca do związku. Może kiedyś, za parę lat będę mogła stanąć z nim twarzą w twarz i powiedzieć, że dziękuję za siłę oraz nie ufność wobec innych, którą uzyskałam dzięki temu, że mnie zostawił samą. Ale jeszcze nie dziś. Dzisiaj przechodzę kolejne załamanie, ale to tylko dlatego, że przez tyle czasu byłam zbyt silna, to dlatego, że po 17 latach życie nauczyłam się uczuć... I jak na tym wyszłam? Cholernie źle! Chce się wyzbyć tego co nazywa się ‘uczuciami’, bo to tylko doprowadza do zniszczenia wewnętrznego.
Jestem na odwyku od uczuć! I mam zamiar go przejść, aby móc żyć normalnie.

/N.