czwartek, 23 stycznia 2014

Przyjaciel .

Miliony marzeń, jeszcze więcej pragnień.
A gdy upadasz nikt nie stoi obok z ciepłym słowem, a wszyscy pamiętają twoją porażkę.
A co jeśli upadasz z czyjejś winy i nie masz na to wpływu? To nadal nikomu nie zależy zęby ci pomóc.
Jak odnaleźć dawno zagubiona ścieżkę? Jaka jest szansa, że odnajdziemy na niej tych samych ludzi, za którymi tak cholernie tęsknimy? I jeśli to oni pierwsi odeszli z tej drogi to warto odnaleźć raz jeszcze wspólne wspomnienia?
Co się kryje w jednym człowieku że mimo iż zostawia po sobie oprócz wspomnień, dużą i bolesna ranę to mimo to nadal go potrzebujemy?

Pytań do życia mam wiele, na niekóre znam odpowiedzi, ale wierzę, że nie są prawdziwe. Mogę mocno podziękować tym kilku osoba, które są mimo wszystko, bo to tylko dzięki nim jeszcze się nie poddałam, ale są dni, kiedy i oni zawodzą.
Minęło ponad pół roku a ja nadal otwarcie mogę powiedzieć "tęsknie za tobą".
Według popularnego cytatu przyjaciele są jak anioły, a patrząc na ten wyraz z bardziej przyziemnej strony, co on oznacza? Kim tak naprawdę jest przyjaciel? Każdy musi stworzyć własną definicję tego słowa. U każdego z was na pewno znajdzie się zdanie, że takiej osobie się ufa bezgranicznie, ale czy tak naprawdę wasz ‘przyjaciel’ wie o was wszystko? Czy potraficie mu opowiedzieć nawet sekret głęboko skrywany w zakątkach umysłu?

Moja rana po prawie roku nadal się nie zagoiła, obecnie wątpię czy to w ogóle jest możliwe. To głupie i naiwne, prawda? Ktoś komu bezgranicznie ufasz, kto jest najważniejszy z dnia na dzień postanawia o tobie zapomnieć... Kończy waszą znajomość bez słowa pożegnania. A ja nadal go potrzebuje! Nadal za nim tęsknię! Nadal go kocham! Tak był moim przyjacielem, ale kocham go bardziej niż któregokolwiek byłego chłopaka, a jednak to nadal nie jest ta miłość prowadząca do związku. Może kiedyś, za parę lat będę mogła stanąć z nim twarzą w twarz i powiedzieć, że dziękuję za siłę oraz nie ufność wobec innych, którą uzyskałam dzięki temu, że mnie zostawił samą. Ale jeszcze nie dziś. Dzisiaj przechodzę kolejne załamanie, ale to tylko dlatego, że przez tyle czasu byłam zbyt silna, to dlatego, że po 17 latach życie nauczyłam się uczuć... I jak na tym wyszłam? Cholernie źle! Chce się wyzbyć tego co nazywa się ‘uczuciami’, bo to tylko doprowadza do zniszczenia wewnętrznego.
Jestem na odwyku od uczuć! I mam zamiar go przejść, aby móc żyć normalnie.

/N.

1 komentarz:

  1. Uczucia są dobre, trzeba tylko wiedzieć, komu jakie możesz okazać ;) ja niestety się jeszcze tego nie nauczyłam, za bardzo ufam ludziom, oddaję im część siebie a oni odchodzą z tym moim kawałkiem, którego nie zamierzają oddać, a wręcz znęcają się nad nim, a ja to wciąż czuję.
    trzymaj się, bądź silna ;) Nigdy nie jest tak źle, żeby nie mogło być gorzej :D

    OdpowiedzUsuń