W okresie nastoletnim młodzież przechodzi swego rodzaju bunt głównie przed rodzicami, ale przecież jeśli rodzice stają się dla dziecka najlepszymi przyjaciółmi i wie ono że może im o wszystkim powiedzieć ten okres wygląda zupełnie inaczej.
Rodzice, prawnie zwani opiekunami to tylko świstek papieru na którym pisze tylko tyle że nosimy ich geny, ale nic ponadto! Nasz charakter może być zupełnie różny, duży wpływ ma na nas otoczenie ale także nasza własna świadomość tego jakie cechy chcemy w sobie ukształtować.
Ja nie ma rodziców. Straciłam ich już kilka lat temu, kiedy zatrzymali się na etapie 'świat jest zły i niedobry; ludzie są zawistni i nie można nikomu ufać'. Teraz posiadam już tylko 'prawnych opiekunów'. Można to uznać za bunt, ale ja już się przekonałam, że to jest po prostu to, że nie pasuje do ich sztucznie szczęśliwego obrazka przykładnej rodziny. Oni chcą żebym była tak jak oni, żebym kształtowała w sobie tak beznadziejne cechy jak aspołeczność, bo skoro dla nich spotkanie ze znajomymi to obowiązek, a nie przyjemność to po chuj utrzymują z kimś kontakt?
Ja jestem inna! Chcę żyć! Ale jak kiedy, każde wyjście wiąże się z pytaniem 'po co' ? I przecież ludzie są źli, więc powinnam zamknąć się w czterech ścianach i z nikim nie odzywać. Ale może ja tak nie umiem i nawet nie chce próbować?!
Moje cztery ściany? Co w nich można znaleźć? Hm.. w tych fizycznych parę mebli, jakąś wieżę, jakieś światełka które wiszą cały rok, masę książek, gitarę, czy aparat, ale po co mi to wszystko? Mogę to oddać w zamian za normalnych rodziców, którym choć odrobinę zależy na mnie i moim szczęściu.
A w moim 'psychicznym pokoju'? Wiele bólu i chęci samobójstwa... Powód jest jeden: moja psychika zaczyna wysiadać. Każdego wieczoru zastanawiam się po co to wszystko, po co udawać, że wszystko jest ok? Dlaczego nie powiem im co czuje? Co mnie boli? Czego potrzebuje? A chwilę później przypominam sobie, że nie posiadam rodziców, że są oni tylko i wyłącznie moimi współlokatorami mówiącymi co mi wolno, a czego nie.
Mam dosyć! Jeśli dożyje dnia kiedy będę miała rodzinę to na pewno w moim 'domu' będzie panował dobry humor, a przede wszystkim przyjaźń domowników przed, którymi nie będzie tematu na który nie da się porozmawiać bo coś jest 'głupie' bo nie dorosliśmy do zmiany otoczenia, rozwoju społeczeństwa i modelu życia nastolatków.
Ja już nie wierzę! http://www.youtube.com/watch?v=4VeIWEN18P0
Odwyk od uczuć dzień: 6
/N.
Nie martw się, jeszcze tylko dwa lata. Nie musisz z nimi mieszkać do końca życia :)
OdpowiedzUsuńZa dwa lata przeprowadzka do samochodziku! ;P
Usuń